– A może trzeba się cieszyć, że jest nadal 0:0? – zapytałem w drugiej połowie mojego kolegę z trybun. – Przestań, nie dobijaj mnie – odburknął. Nie musiałem go dobijać, zrobił to Tur Turek. Przegraliśmy 0:1. Na oczach najwierniejszych kibiców.
– A może trzeba się cieszyć, że jest nadal 0:0? – zapytałem w drugiej połowie mojego kolegę z trybun. – Przestań, nie dobijaj mnie – odburknął. Nie musiałem go dobijać, zrobił to Tur Turek. Przegraliśmy 0:1. Na oczach najwierniejszych kibiców. – Przeczytaj cały artykuł
Obserwuj nas w Google News!
REKLAMA